 |
Stoi pijak pod latarnią, wali w słup i woła:
- Władziu! Władek...
Podchodzi poicjant i pyta, dlaczego obywatel tak hałasuje o późnej porze.
- Władek nie chce otworzyć - odpowiada obywatel w stanie wskazującym.
Na to policjant bierze pałkę, wali w słup i krzyczy:
- Panie Władysławie, policja! Proszę otworzyć! Wiem, że pan tam jest, bo pali się światło!
|
|
 |
Jedna z firm wyprodukowała superkomputer, który zdaniem twórców miał dawać inteligentne odpowiedzi na wszystkie pytania. Podczas testów jeden z programistów zadał mu pytanie:
- Gdzie teraz jest mój ojciec?
Komputer "pomyślał" trochę i wypluł odpowiedź:
- Łowi ryby na Florydzie.
Programista zwrócił się do głównego konstruktora:
-Niestety odpowiedź jest błędna. Mój ojciec od kilku lat nie żyje.
Konstruktor w odpowiedzi stwierdził, że pytanie musiało być za mało dokładne. Programista zadał zatem pytanie:
- Gdzie teraz jest mąż mojej matki?
Komputer "pomyślał" trochę i wypluł odpowiedź:
- Nie żyje. Ale twój ojciec żyje jak najbardziej i dalej łowi ryby na Florydzie.
|
|
 |
Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego...
- Skacz! - rozkazuje dowódca
- Nnie... - zapiera się tchórzliwy komandos.
- Dlaczego nie? - pyta dowódca.
- Bbbo się bbboję...
- Skacz, bo pójdę po pilota!!!
- Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak cholera...
- Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą!
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu:
- A nnie, bbbo się bbboję...
W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchnąć go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu.
- Silny był - mówi dowódca.
- Anno, chhhyba ccoś tttrenował...
|
|
 |
W czasie kursu na prawo jazdy wykładowca powiesił na ścianie planszę i zapytał:
- Proszę państwa, jakiego koloru jest ten biały maluszek?
Cisza. Mucha nic nie powiedziała zajęta brzęczeniem, pająk był głodny i nie chciał zdradzać swego położenia, a kursanci siedzieli, jak myszy pod miotłą. Po kilku zachętach ze strony wykładowcy zgłosiła się w końcu kobieta z końca sali i nieśmiało powiedziała:
- Biały?
Wykładowca był wniebowzięty.
- Brawo! Brawo! Oczywiście, że biały! Brawo! Tak trzymać!
Nauczyciel zmienił planszę i zapytał:
- Proszę państwa, a kto mi powie, ilusuwowy jest ten czterosuwowy sinik?
Cisza, jak makiem zasiał. Nikt się nie wychyla. Okna zamknięte. W końcu prowadzący, częściowo załamany, chwytając się ostatniej iskierki nadziei, prosi o odpowiedź tę samą kursantkę, która tak dobrze poradziła sobie z poprzednim pytaniem. Ta wstaje, chwilkę się zastanawia i niepewnie proponuje:
- Biały?
|
|
 |
Wylądowało na Ziemi dwóch kosmitów. Idą, patrzą: stacja benzynowa. Nieczynna. Patrzą, obserwują, w końcu podchodzą do dystrybutorów.
- Jesteśmy z innej planety. Przylecieliśmy tu w pokojowych zamiarach - mówi pierwszy ufok.
Dystrybutor milczy, jak to dystrybutor.
- Jesteśmy z innej planety. Przylecieliśmy tu w pokojowych zamiarach - mówi drugi ufok.
Dystrybutor milczy. Ufoki popatrzyły się po sobie.
- Jesteśmy z innej planety! Przylecieliśmy tu w pokojowych zamiarach! - powtarza drugi ufok.
Dystrybutor milczy.
- Wk...wia mnie! - mówi pierwszy ufok - Zaraz mu przywalę z lasera!
- Co ty, daj spokój, zobacz jaki mocarz.
- Nie! Przywalę mu z lasera!
I przywalił. Stacja wyleciała w powietrze, osmoleni ufocy znaleźli się gdzieś pół kilometra dalej w krzakach.
- Skąd wiedziałeś, że to mocarz? - pyta pierwszy ufok drugiego.
- Słuchaj, jak ktoś się owinie dwa razy własnym ch... i jeszcze wsadzi go sobie do ucha, to musi być mocarz.
|
|
 |
Lekarz bada kobietę.
- Potrzeba pani więcej rozrywki. Powinna pani robić coś na co ma pani największą ochotę.
- Niestety - wzdycha kobieta - mam bardzo zazdrosnego męża...
Przyjaciółka do przyjaciółki:
- Jak ci się układa pożycie z mężem?
- On ciągle mnie zdradza, a ja tak często bywam mu wierna!
|
|